Przypadek 87-letniego artysty, Roberta Rose'a, którego twórczość zyskała ogromną popularność dzięki wirusowemu wideo na TikToku, to doskonały przykład siły tej platformy. To nie tylko wzruszająca historia, ale przede wszystkim cenne studium przypadku dla marketerów i przedsiębiorców, pokazujące, jak autentyczność wygrywa z wielkimi budżetami.
Autentyczność to nowa waluta marketingu
Sukces pana Rose'a nie wynikał z profesjonalnej kampanii, lecz ze szczerego przekazu i pasji widocznej w jego pracach. Użytkownicy TikToka są wyczuleni na fałsz i zmęczeni wyidealizowanymi, korporacyjnymi treściami. Zamiast tego poszukują prawdziwych historii i emocji, z którymi mogą się utożsamić. To dowód, że zaangażowanie można zbudować, pokazując ludzką twarz marki i proces twórczy, a nie tylko gotowy produkt.
Lekcja dla polskich marek
Nie bój się pokazywać zaplecza swojej firmy. Niezależnie od tego, czy produkujesz meble, prowadzisz kawiarnię czy tworzysz oprogramowanie – za każdym biznesem stoją ludzie i ich historie. Pokaż je. Zamiast kolejnego rabatu, opublikuj wideo z pracownikiem opowiadającym o swojej pasji lub pokaż proces powstawania produktu od kulis.
TikTok jako most do świata offline
Celem działań marketingowych nie jest sama popularność, ale realne wyniki biznesowe. Historia artysty idealnie to obrazuje – internetowy rozgłos przełożył się bezpośrednio na zainteresowanie jego sztuką i jej sprzedaż w świecie rzeczywistym. To kluczowa lekcja dla firm, które wciąż traktują media społecznościowe jako oderwany od biznesu dodatek.
Jak to wykorzystać w strategii?
- Myśl o lejku: Jak Twoje treści na TikToku mogą skierować ruch na stronę, do sklepu stacjonarnego lub zachęcić do zapisu na newsletter?
- Twórz doświadczenia: Organizuj konkursy, w których nagrodą jest wizyta w firmie, lub twórz limitowane produkty dostępne tylko dla obserwatorów.
- Używaj CTA: Jasno komunikuj, czego oczekujesz od użytkowników – odwiedzenia profilu, kliknięcia w link w bio czy udziału w dyskusji.


